sobota, 13 stycznia 2018

Paryskie ciekawostki - Samarytanka i muzeum Cognacq-Jay z polskim akcentem



    W Paryżu, również i w okresie jesienno-zimowym atrakcji nie brakuje i na nudę narzekać nie można, bowiem w wielu muzeach, administrowanych przez miasto, do których wstęp jest bezpłatny, udostępniono niezliczone ilości eksponatów z różnych epok.

   
Dzisiaj zapraszam do rezydencji, zwanej
Hôtel de Donon. Zobaczyć w niej można schedę zapisaną miastu przez Ernesta Cognacq’a - dzieła sztuki i przedmioty pochodzące z osiemnastego wieku. Muzeum znajduje się
w domu pod numerem ósmym przy ulicy Elzévir, w trzecim okręgu paryskim, w jednej z najbardziej atrakcyjnych dzielnic - Marais. Niegdyś rezydencja ta należała do rodziny Donon, stąd jej nazwa. Budynek główny z szesnastego stulecia, z wysokim dachem, przypomina styl Philiberta Delorme’a. Warto zajrzeć na strych, którego ciekawostką jest konstrukcja dachu przypominająca odwrócony kadłub statku. Organizuje się tam ekspozycje czasowe, ale kiedy ja tam byłam strych świecił pustką.





    Ernest Cognacq (1839-1928) i jego żona Marie-Louise Jaÿ (1838-1925), to para biznesmenów francuskich, których dziełem był słynny, luksusowy dom handlowy Samaritaine, otwarty w 1870 roku, w pierwszym okręgu paryskim. Swoją działalność handlową Samaritaine przerwał w 1986, a definitywnie, ponoć niezgodny ze standardami nowoczesnych budynków, zamknięty został w 2005 roku. W latach 1981-1985 miałam szczęście wpadać tam od czasu do czasu, ażeby przynajmniej przyjrzeć się stoiskom i prezentowanym na nich towarach i czasami coś kupić. O dalszych losach budowli póki co pisać nie będę, ale...

Marie-Louise Jaÿ i Ernest Cognacq - Hôtel de Donon

   
... dodam tylko jeszcze dwie ciekawostki. Otóż Samaritaine (Samarytanka) to nazwa pierwszej machiny pompującej wodę wybudowanej na najstarszym istniejącym moście Pont Neuf. Jej istnienie sięga czasów (oczywiście mojego ulubionego króla Francji i Nawarry) Henryka IV Burbona. Budowlę udekorowali Bernard i René Frémin (1672-1744), sceną z Nowego Testamentu opisaną w Ewangelii świętego Jana (4,1-42) przedstawiającą spotkanie Jezusa i Samarytanki przy Studni Jakuba. Dzieło wieńczył zegar z karylionem (zespół dzwonów), który rytmizował życie mieszkańców. Pompa zaopatrywała dwa pałace Luwr i Tuileries, a także ogrody tego ostatniego.
    Za czasów Ludwika XVI rzeźbę przetopiono, a w 1813 rozebrano całą budowlę, z której zachował się tylko jeden dzwon przeniesiony do kościoła Saint-Eustache (kościół ten wciąż czeka na swoją prezentację).


    - Ale, co to ma wspólnego z domem handlowym Ernesta Cognacq’a?
Otóż, niegdyś na moście Pont Neuf, raczej niespotykanymi gdzie indziej, podobnymi konstrukcjami, były kramy, w których handlowano różnym towarem. Znajdowały się one w półokrągłych obudowanych balkonach, nad filarami mostu. W jednym z takich sklepików przypominających plażowe kosze, w pobliżu pompy Samaritaine albo w jej miejscu, swój pierwszy butik otworzył Ernest Cognacq.
    Kwitnący i dobrze prosperujący interes znalazł wkrótce swojego następcę o tym samym imieniu co pompa. Powstał w pobliżu, na prawym brzegu Sekwany.










     Po śmierci Ernesta Cognacq’a (21 luty 1928), spadkobiercą dóbr małżonków Cognacq-Jay, w tym nieruchomości przy bulwarze des Capucines numer 25, zostało miasto. W domu tym urządzono muzeum, uroczyście otwarte przez prezydenta Republiki Gastona Doumergue’a (4 czerwiec 1929). Pięćdziesiąt dziewięć lat (27 czerwiec 1988) później muzeum zamknięto, a zbiory przeniesiono do nowo wyremontowanego przy tej okazji hôtelu de Donon, zwanego od tej pory musée Cognacq-Jay.  

   
Najpierw akcent polski w muzeum:
- Lit à la Polonaise - łóżko w stylu
polskim, wykonane z drewna, złoconego, obite niebieskim adamaszkiem, około 1785 roku, o wysokości 325 cm, długości 210 cm i szerokości 184 cm.
    Pierwszym jego właścicielem był hrabia de Vaudreuil, który odsprzedał je Koronie i które trafiło najpierw do Wersalu później do Tuileries i wreszcie do Anglii, tam nabył je Ernest Cognacq.
    Łóżko w stylu polskim (à la polonaise) różni się bardzo od łóżka w stylu francuskim (à la française), którego baldachim zajmuje całą jego długość i opiera się o ścianę węższą stroną.
    W oryginalnym łożu w stylu polskim, baldachim montowano na kółkach, który pociągano za uchwyty umocowane przy dwóch przednich słupkach. Był on wsparty na czterech rzeźbionych kolumienkach zwieńczonych czterema małymi antycznymi wazami z brązu.
    Autorstwo tego bogato dekorowanego łóżka mieszanką elementów antycznych i przyrodniczych, nadających sypialnianemu meblowi imponującego wyglądu, przypisano stolarzowi Georgesowi Jacobowi. Popatrzmy na zdjęcie! 


    W muzeum zaprezentowano kolekcje obrazów wielu europejskich malarzy, 
takich jak: François Boucher, Nicolas de Largillierre, Jean Siméon Chardin, Rembrandt (Oślica Balaama1626), Jacob van Ruisdael, Canaletto, Giovanni Battista Tiepolo (Uczta Kleopatry, około 1742-1743), Élisabeth Vigée Le Brun, Jean-Baptiste Greuze, pastele Maurice’a de La Tour i rysunki Antoine’a Watteau. Są też figurki dzieci, Nicolasa Fragonarda, rzeźby Jean-Antoine’a Houdon i Claude’a Michela.
    W każdym pokoju uwagę zwracają meble z epoki, cenne przedmioty, a także witryny z saksońską porcelaną…, wspomnienie wyrafinowanego życia doby Oświecenia (Siècle des Lumières).
    Znajdziemy tu także kilka późniejszych dzieł.









Oślica Balaama 1626 Rembrandta (1606-1669)




















                                      Paryż, 12 grudnia 2015 roku

wtorek, 9 stycznia 2018

Najczęściej fotografowane drzewo i okolica w Supraślu


    Jest takie drzewo w Supraślu, które zna każdy mieszkaniec i każdy przyjeżdżający tu na wypoczynek turysta. Zdjęcia tego drzewa i jego okolicę widuję ostatnio na facebookowych profilach moich znajomych. Rośnie blisko centrum i końcowego przystanku autobusowego, przy spacerowej grobli biorącej swój początek od mostu na Zajmie a kończącej na jazie w Krażowatej.

    Tym drzewem jest bardzo stara, rozłożysta wierzba, jak przypuszczam z gatunku Iwa (Salix caprea).
    Salix - wierzba wydaje się być w Polsce drzewem tak pospolitym, że przypisywanie jej cech i funkcji sakralnych wydaje się niedorzecznością, a jednak to drzewo, którego ponad 350 gatunków występuje na półkuli północnej, było w wierzeniach panujących w dawnej Europie, w basenie Morza Śródziemnego i w Azji, drzewem świętym i przeklętym, drzewem życia i śmierci o ambiwalentnej symbolice, podlegającym głównie władzy bóstw Księżyca, rzadziej bóstw rządzących planetami Wenus czy Merkurym. Z racji przypisywania owym ciałom niebieskim raz męskiej, a raz żeńskiej płci łączono wierzbę z boginiami płodności i śmierci, paniami wód, świata podziemnego, magii, natchnienia poetyckiego i uzdrawiania oraz z podobnymi im męskimi bóstwami czy duchami lasu i roślinności. Wszystkie te bóstwa chrześcijaństwo zdegradowało do rzędu czarownic i diabłów pomniejszych. http://www.taraka.pl/symbolika_wierzby_01
 

                            I widziano w dzień biały tego obłąkańca,
                          Jak wierzbę sponad rzeki porywał do tańca!
                         A tak zgubnie porywać, mimo drwin i zniewag-
                          Zdoła tylko z otchłanią sprzysiężony śpiewak.
                              /Bolesław Leśmian - Poeta - fragment/ 









   
Rozpoczynając spacer od mostu na Zajmie mijamy, po lewej, teren dawnej fabryki mebli Pinea, która spłonęła w nocy z trzeciego na czwartego maja 2014 roku. To właśnie tam, przy grobli od strony rzeki Supraśl, rośnie owo znane wszystkim drzewo. Po prawej zaś ciągnie się kanał Kopanica. O miejscu tym wspominałam nie raz na blogu, chociażby w postach:
*Pałac Archimandrytów Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa tutaj
*Coś na szybko tutaj
*Poznaję świat, czyli coś o życiu rogatej i nierogatej społeczności... tutaj
*Ogród sztuki na Bulwarach Wołkowa, czyli dajmy szansę przyrodzie... tutaj
    Inne opisy i zdjęcia rzeki Supraśl znaleźć można w etykiecie Rzeka Supraśl, w kolumnie piszę o… po prawej stronie bloga.

     W tym roku, z powodu niemalże ciągłych opadów deszczu, zarówno rzeka jak i jej 2,5 kilometrowa odnoga Kopanica tworzą malownicze rozległe rozlewiska, przyciągające amatorów nizinnych krajobrazów.
    Poszłam tam w ostatni dzień grudnia 2017 roku, w Sylwestra. Początkowo było bardzo pochmurnie, ale dość ciepło a w momencie kiedy wyciągnęłam telefon komórkowy, żeby zrobić kilka zdjęć, słońce kilka razy wyjrzało zza ciężkich ciemnych obłoków.
  

    Mój spacer to odcinki: od domu na Bulwary Wołkowa, a następnie  Supraski System Wodny, od Zajmy do mostu na Uciekaju, czyli tam gdzie kończy się ulica Nowy Świat...
    Wody kanału Kopanica, koryto którego zostało sztucznie utworzone, dość często występują z brzegów i zalewają ogromne połacie łąk, zdarzyło się, że podczas remontu mostu na Zajmie zalały także fragmenty grobli. Popatrzmy na zdjęcia z 31 grudnia 2017 roku.


                                   

































    Wciąż mam sentyment do zdjęć z jednej z moich wycieczek rowerowych z moją przyjaciółka Łucją, zrobionych w maju cztery lata temu. Żałuję bardzo, że teraz nie wolno mi dosiąść mojego białego sportowego scotta; lekarze zalecają tylko rower miejski z podwyższoną kierownicą. Ech, korzystajmy w pełni z życia, kiedy jesteśmy zdrowi!






    Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat Supraskiego Systemu Wodnego - kanał Kopanica zachęcam do przeczytania notki zamieszczonej na tablicy informacyjnej ustawionej w ciągu trasy spacerowej, koło zadaszonej kładki. (Patrz poniżej).



    Notkę, z niewielkim skrótem przepisałam. Oto ona, polecam:
    Supraski System Wodny - kanał Kopanica
    Obiekt wpisany do rejestru zabytków pod nr A-188 z 8.12.2009
Jeszcze do niedawna praktycznie nic nie wiedziano o historii i znaczeniu gospodarczym obiektu hydrotechnicznego składającego się na tak zwany Supraski System Wodny, złożony z 2,5 kilometra kanału, grobli i ośmiohektarowego stawu młynowego - Zajmy. Jedynie stosowana przez mieszkańców nazwa Nowa rzeka, Kopana rzeka, Kopanica sugerowała o sposobie powstania tego zabytku.

   
Już w połowie osiemnastego wieku, unicki zakonnik, bazylianin ksiądz Mikołaj Radkiewicz zawarł hipotezę, że twórcą tego systemu hydrotechnicznego był opat ksiądz Nikodem Szybiński zarządzający monasterem w latach 1635-1643. W Kronice Klasztoru zawarł następujące wyjaśnienie: O młynach i kopanicy, do stawu sprowadzonej, żadnego nie znalazłem dokumentu, ani nawet tradycji, która by mię informowała, kto był fundatorem tak wielkiej wygody dla miejsca tego świętego. Ale wielkie jest podobieństwo, że tenże Nikodem Szybiński niewysłowionej w gospodarstwie industrii i ochoty prałat, tę tak wielką po sobie zostawił pamiątkę, a Supraślowi wieczną i nieoszacowaną w potrzebach nieustannych fabrykę.
    Czy rzeczywiście Kopanicę i Staw należy odnosić do opata Szybińskiego? Raczej jest to wątpliwe, bowiem trzy lata po jego wyborze opisywany system hydrotechniczny już funkcjonował. Trudno jest sobie wyobrazić, że mógł powstać w tempie trzech lat! Na taką hipotezę wskazuje dokument historyczny z 1638 podpisany ręką archimandryty Szybińskiego, odnaleziony w Archiwum Państwowym w Krakowie. Z jego treści wynika, że Supraski System Wodny powstał przed rządami tego zasłużonego opata. (…).

   
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Supraski System Wodny powstał na samym początku funkcjonowania klasztoru to jest w pierwszej połowie szesnastego wieku. W najstarszym znanym dokumencie fundacyjnym z 13 października 1510 roku czytamy, że Aleksander Chodkiewicz pozwolił mnichom reguły świętego Bazylego przenieść się z Gródka w miejsce obecnego Supraśla i dał im możliwość korzystania ze swoich dóbr, w tym zezwolił na rzece Supraśl budować jazy czy zajmy wodne (…) i dozwolił jesmi im s toje puszczi naszoje na toje budowanie dieriewo brati szto budiet potrieba na tot monastyr i drowa, i łuczinu, i łyka, i gryby, i jagody brati, i ogród, i sad mieti bliz monastyra i sianożati prokositi, gdieb było nieszkodno łowiszczam naszym i na tych rieczkach wyszie pisanych (Brzozówka i Grabówka) sażawki rybnyja dierżati i na riece, na Suprjasle jazy.

   
W końcu osiemnastego wieku nad stawem młynowym usytuowanych było aż 5-6 wolnostojących „fabryk”, do których zaliczały się papiernia dwa młyny o dwóch kołach, tartak oraz „folusze”.
    Najbardziej interesującym zakładem była papiernia. Powstała w 1710 roku w wyniku starań Leona Kiszki. Opat ten powierzał supraską papiernię świeckim dzierżawcom. (…).
    Przy końcu osiemnastego wieku dzierżawcami papierni byli Holendrzy noszący nazwisko Thierbach. Krzysztof Thierbach wszedł w kontrakt dzierżawcy dnia 1 stycznia 1793 roku. Następnie interes papierniczy przejął jego syn Karol Thierbach. (…).
    Sekwestracja na rzecz pruskiego skarbu wszystkich bazyliańskich „fabryk” (1796) na Zajmie, a następnie likwidacja w 1803 roku zakonnej drukarni, nie przerwały działalności papierni i innych zakładów poruszanych młyńskimi kołami na Zajmie.

   
Po przejęciu w 1834 roku przez Zachertów całej infrastruktury na Zajmie nastąpił kolejny etap rozwoju Supraśla. Wilhelm Fryderyk Zachert urządził w tym miejscu swoją fabrykę włókienniczą, która pracowała do 1939 roku. Dzięki niej rozwój Supraśla gwałtownie przyspieszył. Miasto aż dziesięciokrotnie powiększyło liczbę swoich mieszkańców, stając się grodem tkaczy.
    Bazylianie, którym odebrano możliwość dzierżawy ich dawnego centrum gospodarczego na Zajmie, a w którego remont włożyli fortunę, patrzyli z dystansem na rodzące się na ich oczach miasto. Opat biskup Leon Ludwik Jaworowski - świadomy, że jego inwestycje nie będą służyły klasztorowi, na kartach inwentarza klasztoru z 1830 roku umieścił takie oto wyjaśnienie: (…). Zarzucić kto może, iż wydatki na pobudowanie papierni, upustów i wszelkich budowli folwarcznych są niepotrzebne i zbyteczne, lecz ja te uczyniłem w nadziei, że klasztor supraślski miał być podług pierwiastkowych układów na katedrę, seminarium i konsystorz obrócony, co wszystko byłoby z pożytkiem stanu duchownego. Lecz gdy się inaczej wyższej władzy podobało, ja chyba tylko za omyłkę moją wstydzić się, lecz w sumieniu mam nadzieję, iż Bogu rachunku nie będę dać obowiązany


    Z perspektywy prawie dwustu lat śmiało można wyznać, że niezawiniona „pomyłka” biskupa Jaworowskiego, tak naprawdę była „pomyłką błogosławioną”. Gdyby nie jego śmiałe inwestycje i rozwijanie działalności gospodarczej na Zajmie, nie wiadomo czy w Supraślu pojawiliby się późniejsi niemieccy fabrykanci z Zachertem i Buchholtzem na czele. Przybywali oni do Supraśla aby objąć odremontowane przez biskupa Jaworowskiego składniki folwarku klasztornego z systemem urządzeń hydrotechnicznych i manufaktur poruszanych siłą wody. W ten właśnie sposób w cieniu starego klasztoru narodziło się miasto Supraśl.

Most na Uciekaju

Most na Uciekaju

Kopanica z mostu na Uciekaju

Kopanica z mostu na Uciekaju

Kopanica - sztucznie powstała odnoga rzeki Supraśl

Kopanica w Krażowatej

Jaz w Krażowatej

Kładka na jazie w Krażowatej

Rzeka Supraśl z kładki w Krażowatej

Rzeka Supraśl z kładki w Krażowatej

Dolina rzeki Supraśl

Dolina rzeki Supraśl

Część zdjęć ze spaceru po grobli w Supraślu z dnia 31 grudnia 2017 roku